Co jeśli główną przeszkodą we wdrożeniu sztucznej inteligencji w HSE nie jest technologia, ale nasze własne błędne przekonania? Zebrałam trzy najczęstsze mity, które stoją między nami a cyfrowym asystentem.
Mit nr 1: „Sztuczna inteligencja potrafi wszystko”
Brzmi znajomo? Zwracasz się do sieci neuronowej i oczekujesz, że od razu wygeneruje idealny tekst, schemat, rozwiązanie. A jeśli się nie uda... „Sztuczna inteligencja to bzdura, nie działa!”
Ale bądźmy szczerzy.
Sztuczna inteligencja to nie czarodziej. To narzędzie. Jak młotek: można nim zbudować dom, a można też przypadkowo uderzyć się w palec. Wszystko zależy od tego, kto i jak go używa.
Dlaczego sztuczna inteligencja nie daje „idealnego” wyniku za pierwszym razem?
Sztuczna inteligencja nie zastępuje eksperta. Ona go wspiera. Zamiast czekać na cud, spróbuj:
Jak z żywym asystentem – tylko bardziej cierpliwym i nieznającym zmęczenia.
Mit nr 2: „Sztuczna inteligencja powinna być prosta jak włącznik światła”
Włączasz – jest światło. Wyłączasz – nie ma światła. Żadnych komplikacji. Z jakiegoś powodu wiele osób oczekuje takiej samej logiki od sztucznej inteligencji. Naciskasz przycisk i masz gotowe rozwiązanie. Nie działa? Znaczy, że narzędzie jest złe.
Zatrzymajmy się. Przypomnijmy sobie, jak wdrażamy w firmach systemy informatyczne: ERP, CRM, systemy obiegu dokumentów. Przeznacza się na nie budżet, pisze specyfikacje, przeprowadza szkolenia, miesiącami konfiguruje procesy i utrzymuje cały dział wsparcia technicznego. Nikt nie oczekuje, że skomplikowane oprogramowanie zacznie działać samo z siebie zaraz po instalacji.
Ale kiedy mowa o sztucznej inteligencji, te zasady z jakiegoś powodu przestają obowiązywać. Oczekuje się od niej:
A jeśli sieć neuronowa nie zrozumie zapytania za pierwszym razem, to znaczy, że „do niczego się nie nadaje”.
Prawda jest inna: sztuczna inteligencja to nie włącznik. To złożony system, który wymaga:
Sztuczna inteligencja nie zastępuje eksperta – staje się jego inteligentnym asystentem, „cyfrowym partnerem”. Ale partner też potrzebuje czasu, aby zagłębić się w specyfikę Twojej pracy. Przecież nie oczekujesz od nowego pracownika pełnej efektywności pierwszego dnia? Daj swojemu AI czas i odpowiednią konfigurację.
Mit nr 3: „Do pracy ze sztuczną inteligencją nie są potrzebne specjalne kompetencje”
Ukształtowały się dwa skrajne poglądy na sztuczną inteligencję. Niektórzy panicznie się jej boją i omijają szerokim łukiem. Inni wręcz przeciwnie, uważają, że to po prostu „kolejna wyszukiwarka” – wchodzisz, pytasz, dostajesz odpowiedź.
Prawda, jak zawsze, leży pośrodku.
Owszem, aby poprosić sieć neuronową o przeredagowanie akapitu lub sporządzenie prostej listy, nie trzeba być Data Scientist. To poziom codziennego użytku, który jest naprawdę dostępny dla każdego.
Ale jeśli chcesz, aby sztuczna inteligencja stała się prawdziwym asystentem, który przejmie na siebie całą rutynę, same podstawowe umiejętności nie wystarczą. To tak, jakby oczekiwać, że po nauczeniu się włączania komputera, od razu będziesz w stanie napisać na niego skomplikowany program.
Aby sprawić, by sztuczna inteligencja naprawdę dla Ciebie pracowała, potrzebne są dwie grupy kompetencji:
– Strukturyzować swoją wiedzę tak, aby algorytm mógł ją przyswoić.
– Formułować zadania w języku zrozumiałym dla sztucznej inteligencji.
– Pracować z danymi: przygotowywać, przesyłać, weryfikować.
Sztuczna inteligencja nie zastępuje eksperta. Jest jego wsparciem. A jej moc bezpośrednio zależy od kwalifikacji osoby pociągającej za sznurki. Im lepiej znasz swoją pracę i podstawy działania AI, tym więcej skomplikowanych i rutynowych zadań będziesz w stanie jej delegować.