Historycznie zarządzanie ryzykiem środowiskowym w przedsiębiorstwach przemysłowych sprowadzało się do modelu reaktywnego: rejestrowania przekroczeń, płacenia kar za przekroczenie limitów i naprawiania szkód. Jednak obecność dużych obiektów produkcyjnych, takich jak składowiska odpadów poflotacyjnych, hałdy i magazyny paliw i smarów, wymaga przejścia do proaktywnej kultury bezpieczeństwa. Podczas webinarium Stanisław Marenow, na przykładzie doświadczeń firmy „Metalloinvest”, analizuje, jak przekształcić stosunek biznesu do ekologii i zbudować skuteczny system zarządzania ryzykiem.
Specyfika dużych zakładów metalurgicznych, obejmujących technologie bezpośredniej redukcji żelaza i żelaza brykietowanego na gorąco, wyznacza wysokie standardy efektywności energetycznej. Jednak nawet przy zmniejszonym śladzie węglowym zarządzanie historycznym i operacyjnym ryzykiem środowiskowym pozostaje krytycznym zadaniem, wymagającym synergii między podejściem do HSE a ekologią przemysłową.
Klasyczna ocena ryzyka z wykorzystaniem matryc, określaniem wagi i prawdopodobieństwa skutków to niezbędne, ale niewystarczające narzędzie. Obecność zatwierdzonych programów i wielomiliardowych budżetów na działania środowiskowe często stwarza u menedżerów fałszywe poczucie spokoju. Główny problem polega na przesunięciu pojęć: faktyczne naruszenie (które pociąga za sobą karę) jest postrzegane jako ryzyko, chociaż prawdziwym ryzykiem jest łańcuch zdarzeń poprzedzających to naruszenie i zagrażających osiągnięciu celów produkcyjnych.
Aby zmienić sytuację, konieczne jest przeniesienie dialogu z działem produkcyjnym na język efektywności biznesowej. Jeśli ekolog po prostu rejestruje przekroczenie emisji, pozostaje to jego lokalnym problemem. Ale jeśli wdrożenie systemów automatycznej kontroli oznacza, że w przypadku odchyleń produkcja zostanie zatrzymana, a plan nie zostanie wykonany, ryzyko środowiskowe natychmiast staje się ryzykiem technologicznym i finansowym. Włącza to kierowników wydziałów w proces poszukiwania przyczyn źródłowych i prewencyjnego eliminowania zagrożeń.
Tradycyjnie funkcja ekologa ograniczała się do monitorowania norm, przeprowadzania pomiarów i zalecania działań. W nowym paradygmacie ekolog staje się analitykiem wewnętrznym. Przedstawiając pracownikom produkcji regularną dynamikę odchyleń, specjaliści ds. ochrony środowiska rzucają wyzwanie inżynieryjne: kierownik działu jest zmuszony do systemowej zmiany procesu technologicznego, aby zapobiec powtarzaniu się incydentów.
Takie podejście pozwala na wczesne wykrywanie markerów niedoskonałości procesów. Nawet niewielkie inicjatywy, takie jak organizacja selektywnej zbiórki plastikowych pojemników w kamieniołomie, nie tylko rozwiązują lokalny problem zaśmiecania, ale także angażują personel w kulturę świadomego stosunku do środowiska, tworząc dodatkowe punkty zwrotu finansowego poprzez sprzedaż surowców wtórnych.
Przeglądaj pełną bibliotekę najlepszych praktyk bezpieczeństwa przemysłowego
Przejdź do biblioteki