Kształtowanie kultury zachowań poprzez szkolenia w zakładzie pracy i jej przejawy w życiu codziennym

2 listopada 2025 🇷🇺 Oryginał: русский 1 min czytania

Kilka lat temu mój brat zatrudnił się w kopalni jako górnik pod ziemią na oddziale wydobywczym. Było to jego pierwsze doświadczenie w pracy w kopalni, gdzie występuje wiele zagrożeń - metan, pył, zawały, porażenie prądem elektrycznym, strefy niebezpieczne pracujących (ruchomych) maszyn i urządzeń, niebezpieczne działania współpracowników i wiele innych. W tym czasie pracowałem w tej kopalni jako Zastępca Głównego Inżyniera ds. HSE od ponad 2 lat, a ogólnie moje doświadczenie w dziedzinie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz bezpieczeństwa przemysłowego wynosiło ponad 7 lat. W tamtym czasie od roku prowadziłem już w kopalni szkolenia z zakresu oceny ryzyka i metod jego zapobiegania. Biorąc pod uwagę odpowiedzialność za brata i jego skłonność do ryzyka, w ciągu pierwszego roku pracy przydzielono mu kilka takich kursów. Kilka lat zaciekłego oporu i w końcu osiągnęliśmy rezultat – mój brat ocenia ryzyko w kopalni, zapina pasy bezpieczeństwa w samochodzie, trzyma się poręczy podczas wchodzenia i schodzenia po schodach oraz nie przechodzi obojętnie obok innych naruszeń.

Dużo mówimy o bezpieczeństwie w zakładzie pracy i być może dzięki temu w życiu codziennym ludzie, którzy pracują w naszych firmach, często myślą o bezpieczeństwie swojej rodziny i osób z otoczenia. Staje się to stylem życia.

Chciałbym przytoczyć przykład, który przydarzył się mojemu bratu, byłemu górnikowi dołowemu, który doskonale zdaje sobie sprawę z zagrożeń w kopalni i w życiu.

Tydzień temu jechał samochodem osobowym trasą Kemerowo-Nowokuźnieck i zwrócił uwagę na dziwnie poruszającego się KAMAZ-a, który jechał przed nim. Ciężarówka co rusz zjeżdżała na przeciwległy pas ruchu, to zwalniając, to znów przyspieszając. Znając całą teorię oceny ryzyka i wykazując się odpowiedzialnością, brat za pomocą sygnałów dźwiękowych i świetlnych ostrzegał innych uczestników ruchu o niebezpieczeństwie i ostatecznie zatrzymał KAMAZ-a. Miał rację – kierowca okazał się pijany i z trudem mówił. Brat zgasił silnik ciężarówki, zabrał kluczyki i zadzwonił pod numer 112. Ponad dwie godziny czekał na przyjazd policji drogowej, znosząc agresję i wulgaryzmy ze strony pijanego kierowcy. Brak obojętności i szybkość podejmowania decyzji doprowadziły do pomyślnego zakończenia, a przecież bierność mogła doprowadzić do nieodwracalnych skutków.

Blog eksperta

Czytaj artykuły liderów bezpieczeństwa

Wszystkie artykuły na blogu
Używamy plików cookie, aby poprawić działanie strony · Informacja o plikach cookie

Dołącz do liderów

14 000+ specjalistów · 128+ krajów

1
Kontakt
2
Profil

Rejestracja

Opowiedz nam o sobie

Pole wymagane
Pole wymagane
Podaj prawidłowy email
Nieprawidłowy numer

Rejestracja

Dane zawodowe

Pole wymagane
Pole wymagane
Pole wymagane

Prosimy o zgodę na newslettery. To znacząco poprawi Twoje doświadczenie na platformie.

Rejestracja zakończona

Dane logowania wysłaliśmy na Twój email. Użyj otrzymanego hasła, aby się zalogować.

Nie dostałeś emaila?
Sprawdź folder Spam
Masz już konto? Zaloguj · Zapomniałeś hasła?

Witamy!

Zalogowałeś się pomyślnie.

Odzyskiwanie hasła

Podaj email do odzyskania

Podaj prawidłowy email

Link wysłany

Link do resetowania hasła został wysłany na Twój email. Link jest ważny przez 1 godzinę.

Nie dostałeś emaila?
Sprawdź folder Spam
Pamiętasz hasło? Zaloguj · Rejestracja