Moja transformacja z górnika w specjalistę HSE

14 października 2025 🇷🇺 Oryginał: русский 1 min czytania

Bezpieczeństwo to jedna z trzech kluczowych wartości firmy „Nornickel”, obok troski o ludzi i efektywności. Dla mnie bezpieczeństwo jest najważniejszą wartością, ponieważ głównym kapitałem firmy są ludzie, a jej podstawowym zadaniem jest zapewnienie bezpiecznych warunków pracy każdemu pracownikowi.

Chcę podzielić się swoją historią przejścia do działu HSE.

Na początku mojej kariery pracowałem w firmie podwykonawczej, gdzie kierownictwo stawiało realizację planów ponad przestrzeganie zasad bezpieczeństwa i higieny pracy. Niestety, taka polityka doprowadziła do wypadków, w których ucierpieli ludzie. Jednym z głównych powodów, dla których zdecydowałem się przejść do firmy „Nornickel”, była właśnie jej polityka w zakresie przestrzegania zasad bezpieczeństwa w zakładach.

Od pierwszych dni praktyk zawodowych w kopalni „Zapolarnyj” zauważyłem, że podejście do przestrzegania wymogów bezpieczeństwa radykalnie różni się tu od tego, co widziałem wcześniej. Kierownictwo oraz personel inżynieryjno-techniczny wymagali ścisłego przestrzegania wszystkich zasad, a w szczególności Zasad Kardynalnych. Nikt nie myślał o tym, by przyspieszyć proces kosztem naruszania zasad bezpieczeństwa.

Kiedy powierzono mi pełnienie obowiązków sztygara na oddziale wydobywczym, obiecałem sobie, że na mojej zmianie nie będzie naruszeń zasad bezpieczeństwa. Stałem się przykładem dla moich kolegów, rygorystycznie przestrzegając przepisów i tłumacząc wagę ich stosowania. Nie miałem przyjaciół wśród pracowników i nie starałem się być w czyichś oczach „ulubieńcem” czy „bratem”. Zamiast tego stałem się autorytetem, do którego zwracano się po porady dotyczące bezpiecznego wykonywania prac.

Moje twarde stanowisko w kwestii przestrzegania zasad bezpieczeństwa – zarówno z mojej strony, jak i ze strony pracowników – sprawiło, że kierownictwo kopalni powierzyło mi kierowanie podziemnym oddziałem wentylacji. W kopalni istnieje zagrożenie wydzielania się metanu, dlatego od razu zdałem sobie sprawę, że od moich kompetencji zawodowych i zasad będzie zależało zachowanie życia i zdrowia pracowników.

Musiałem „kruszyć kopie” przy organizacji pracy podwykonawców: niestety dla nich liczył się przede wszystkim zysk finansowy – na przestrzeganie zasad HSE „nie mieli czasu”. Owszem, wstrzymując ich prace, naraziłem na szwank realizację zadań produkcyjnych w wyznaczonych terminach. Mogę jednak z pełnym przekonaniem powiedzieć, że tym samym uratowałem kilka istnień i zachowałem zdrowie pracowników firm podwykonawczych.

Kiedy kierownictwo tych firm uświadomiło sobie, że objąłem swoje stanowisko „na poważnie i na długo”, nie miało innego wyjścia, jak tylko zrewidować swoje podejście do przestrzegania zasad HSE i przeorganizować swoją pracę tak, aby tych zasad przestrzegać.

Minęło kilka lat, a kierownictwo kopalni postawiło przede mną nowe zadanie – powierzono mi pełnienie obowiązków zastępcy głównego inżyniera ds. kontroli produkcji. Mnie, górnikowi z dziada pradziada w trzecim pokoleniu, taka transformacja z pracownika produkcyjnego w specjalistę HSE początkowo nie przypadła do gustu. Znalazłem się po drugiej stronie „barykady” w stosunku do kolegów, z którymi przepracowałem wiele lat. Zaakceptowanie faktu, że z powodu mojego stanowiska zawodowego mogę stracić przyjaźń z niektórymi z nich, było dla mnie szczerze mówiąc trudne.

Rzecz w tym, że jestem chłodny i bezstronny wobec błagań tych, którzy rażąco naruszają zasady bezpieczeństwa: dotyczy to zarówno robotników, jak i personelu inżynieryjno-technicznego. Nie zmieniłem swoich zasad, ale jasno ułożyłem relacje z kolegami: poza kopalnią jesteśmy przyjaciółmi, na terenie kopalni – kolegami z pracy, a relacje osobiste w żaden sposób nie wpływają na zawodowe i odwrotnie.

Czasami pytają mnie, dlaczego w kopalni „Zapolarnyj” nie wykrywa się naruszeń Zasad Kardynalnych. Odpowiedź jest prosta: za takie naruszenia grozi surowa kara – powszechne potępienie i zwolnienie z pracy. Lepiej niech pracownicy boją się mojej reakcji na ich przewinienia, niż świadomie narażają swoje życie i zdrowie na niebezpieczeństwo. Z takim życiowym credo żyję i propaguję je wśród znajomych.

Szczerze mówiąc, czasami tęsknię za dynamicznym rytmem życia, który towarzyszył mi w latach pracy na oddziale wydobywczym. Obecnie praca nie dostarcza mi takiej dawki adrenaliny, ponieważ wszystko jest stabilne i spokojne. Mam jednak pewność jutra: ze swojej strony zrobiłem wszystko, co możliwe, aby praca przy wydobyciu rudy w kopalni przebiegała maksymalnie bezpiecznie.

Nie wiem, jak potoczy się moja dalsza kariera. Być może w przyszłości powierzą mi kierowanie innym obszarem produkcji w kopalni, niezwiązanym z kontrolą produkcji. Mogę jednak jednoznacznie stwierdzić, że moja ścieżka zawodowa w obszarze HSE dała mi ogromny zasób wiedzy i umiejętności oraz ukształtowała mnie jako wysokiej klasy specjalistę. Jestem pewien, że za tą pracą będę tęsknił jeszcze bardziej niż za poprzednią.

Blog eksperta

Czytaj artykuły liderów bezpieczeństwa

Wszystkie artykuły na blogu
Używamy plików cookie, aby poprawić działanie strony · Informacja o plikach cookie

Dołącz do liderów

14 000+ specjalistów · 128+ krajów

1
Kontakt
2
Profil

Rejestracja

Opowiedz nam o sobie

Pole wymagane
Pole wymagane
Podaj prawidłowy email
Nieprawidłowy numer

Rejestracja

Dane zawodowe

Pole wymagane
Pole wymagane
Pole wymagane

Prosimy o zgodę na newslettery. To znacząco poprawi Twoje doświadczenie na platformie.

Rejestracja zakończona

Dane logowania wysłaliśmy na Twój email. Użyj otrzymanego hasła, aby się zalogować.

Nie dostałeś emaila?
Sprawdź folder Spam
Masz już konto? Zaloguj · Zapomniałeś hasła?

Witamy!

Zalogowałeś się pomyślnie.

Odzyskiwanie hasła

Podaj email do odzyskania

Podaj prawidłowy email

Link wysłany

Link do resetowania hasła został wysłany na Twój email. Link jest ważny przez 1 godzinę.

Nie dostałeś emaila?
Sprawdź folder Spam
Pamiętasz hasło? Zaloguj · Rejestracja