Każde duże przedsiębiorstwo, zawierając umowę z firmą wykonawczą, wcześniej czy później spotyka się z naruszeniem wymogów HSE przez pracowników podwykonawcy.
Zazwyczaj wśród najczęstszych naruszeń na terenie zakładu produkcyjnego znajduje się niestosowanie środków ochrony indywidualnej (ŚOI), brak dokumentacji uprawniającej, przebywanie pracowników w strefie niebezpiecznej itp.
W takiej sytuacji naruszanie zasad HSE przez pracowników podwykonawcy podczas wykonywania prac negatywnie wpływa na wskaźnik wypadkowości na terenie zleceniodawcy i może być traktowane jako naruszenie warunków umowy.
Oznacza to, że zleceniodawca ma prawo nałożyć karę finansową na wykonawcę, ponieważ często zapisy o karach za naruszenia są zawarte w umowie, a wysokość sankcji określona jest w załączniku do niej.
Wydawałoby się, że wszystko jest bardzo proste: naruszenie – sporządzenie protokołu – kara. I teraz czekamy, aż podwykonawca, nauczony doświadczeniem, przestanie naruszać wymogi HSE.
Jednak w dzisiejszych realiach okazuje się, że nie jest to aż tak oczywiste.
Zgodnie z przepisami prawa, pracodawca nie ma prawa potrącać z wynagrodzenia pracownika kary nałożonej na organizację, przez co pracownik może bez przeszkód powtórzyć to samo naruszenie. Opłacając nałożone sankcje, firma wykonawcza może ponosić znaczne straty. W efekcie zakres prac, który zapowiadał zysk, może stać się przyczyną upadku firmy.
Wiedząc o takim ryzyku, podwykonawca zaczyna sztucznie zawyżać koszty swoich prac/usług, aby móc opłacić kary i jednocześnie wypracować zysk.
Ostatecznie prowadzi to do deficytu dostawców usług. W tej sytuacji w pierwszej kolejności cierpi zleceniodawca: prace stoją, brakuje ludzi, a ci, którzy są dostępni, kosztują więcej niż planowano.
I właśnie tutaj pojawia się moment, w którym należy właściwie postawić przecinek w słynnym zdaniu: „Stracić nie można ułaskawić”.
Zamiast nakładać pełne kary finansowe na wykonawcę, zleceniodawca może zaproponować określone warunki ugodowe. Na przykład zleceniodawca obniża karę o 50%, a podwykonawca w zamian opracowuje i wdraża dodatkowe środki poprawiające warunki pracy w swojej firmie (np. za tę samą kwotę kupuje dodatkowe ŚOI/narzędzia itp.).
Jest to sytuacja typu win-win: zleceniodawca zyskuje wykonawcę oferującego usługi w adekwatnej cenie, podwykonawca nie oddaje swojego dochodu do budżetu zleceniodawcy, lecz inwestuje w poprawę sytuacji we własnej firmie, stając się atrakcyjniejszym pracodawcą, a pracownik zyskuje bezpieczniejsze warunki pracy.