Niedawno w zakresie moich obowiązków pojawiło się ciekawe zadanie – ocena ryzyka w biurze. Chciałbym podzielić się przemyśleniami, które towarzyszyły mi podczas tej pracy.
Oczywiście priorytetowymi jednostkami w ocenie ryzyka są działy produkcyjne, gdzie czynników niebezpiecznych i szkodliwych jest znacznie więcej, a ryzyka z nimi związane występują częściej. Rozumieliśmy to, niemniej jednak wyodrębniliśmy również kierunek oceny ryzyka w biurze.
Wiecie, w mojej pracy rzadko spotykałem firmy, które byłyby szczerze przejęte zachowaniem zdrowia i jakości życia pracowników biurowych. Istnieją bardziej priorytetowe obszary koncentracji uwagi, dlatego tej kategorii personelu, ze względu na dopuszczalne warunki pracy, poświęca się mniej uwagi. W rzeczywistości, gdy patrzy się na diagnozy chorób pracowników biurowych, widać osteochondrozę szyjną, pogorszenie wzroku, zespół cieśni nadgarstka (tunelowy) oraz inne schorzenia związane z przeciążeniami statycznymi i psychoemocjonalnymi. Nietrudno zgadnąć, dlaczego te choroby rozwijają się na tak masową skalę.
W ocenie ryzyka postępowaliśmy etapami zgodnie z zatwierdzoną metodologią.
1) Opis procesów/operacji.
2) Przywrócenie stanu bazowego.
3) Identyfikacja zagrożeń/ocena ryzyka.
4) Opracowanie i wdrożenie środków kontroli ryzyka.
Najpierw opisaliśmy wszystkie operacje związane z pracownikami biurowymi. I choć istnieją ryzyka wspólne dla wszystkich, mogą się one różnić w zależności od pełnionych funkcji. Na przykład tryb pracy i odpoczynku przy komputerze powinien być organizowany w zależności od trzech rodzajów i kategorii aktywności zawodowej. Jeśli co najmniej 50% czasu pracy spędzasz w grupie A – czyli odczytujesz informacje z ekranu monitora po uprzednim zapytaniu, jest to jeden rodzaj aktywności. Jeśli w grupie B – jest to praca polegająca na wprowadzaniu danych, czyli pisanie na klawiaturze, to drugi rodzaj aktywności. I trzecia grupa C – to praca twórcza w trybie dialogu z komputerem, czyli nasze szkolenia, narady, odprawy i spotkania z kolegami – to trzecia historia. Chodzi o to, że różne kategorie aktywności zawodowej mogą w systemowy sposób wpływać na nasze zdrowie inaczej. Najtrudniejsza jest kategoria B – istnieje tu ryzyko wystąpienia zespołu cieśni nadgarstka, pogorszenia wzroku i rozwoju osteochondrozy szyjnej.
Oprócz tego w ocenie ryzyka wyróżniliśmy procesy związane z unikalnymi obowiązkami różnych kategorii pracowników biurowych. Na przykład pracownicy administracji używają w swojej pracy zwykłych nożyków biurowych do otwierania korespondencji lub paczek. W firmie odnotowano już urazy związane z nożykami, co zwiększa prawdopodobieństwo powtórzenia się zdarzenia. Środkiem kontroli takiego ryzyka może być zastąpienie zwykłych nożyków bezpiecznymi, których konstrukcja uniemożliwia bezpośredni kontakt z dłońmi pracowników.
Jeśli mowa o pracownikach działu gospodarczego, oni również mają unikalny zakres obowiązków. Wykonują kompleks prac związanych z montażem i transportem mebli biurowych. W tej pracy mogą również wystąpić ryzyka związane z przecięciami, stłuczeniami, drzazgami czy obciążeniem fizycznym, na które należy zwrócić uwagę.
Są też pracownicy biurowi, którzy regularnie odwiedzają produkcję. Są to specjaliści ds. HSE, inżynierowie niezawodności urządzeń i inne służby nierozerwalnie związane z produkcją. Do ich profilu dodajemy ryzyka produkcyjne, przy czym prawdopodobieństwo wystąpienia takich ryzyk rośnie, a dotkliwość skutków może być większa.
Następnie, w drugim etapie procesu oceny ryzyka, wykonaliśmy ogromną pracę nad przywróceniem stanu bazowego biura, eliminując wszelkie niezgodności – od zagracenia stanowisk pracy po niesprawny sprzęt. Etap ten pozwolił przywrócić stan bazowy w biurach i doprowadzić stanowiska pracy do jednolitego standardu, co znacznie zmniejszyło prawdopodobieństwo wystąpienia ryzyk ergonomicznych i innych.
W trzecim etapie przeszliśmy bezpośrednio do identyfikacji zagrożeń i oceny ryzyka. Cel tego etapu jest nam wszystkim znany: zidentyfikować, ocenić i pokazać ryzyko nie tylko wypadku, ale także choroby zawodowej, która może ujawnić się po wielu latach.
Już na pierwszej fazie etapu identyfikacji zagrożeń i oceny ryzyka odkryliśmy, że mimo wysiłków pracodawcy, by zapewnić pracownikom wszystko, co niezbędne do ograniczenia ryzyk ergonomicznych, sami pracownicy czasem popełniają błędy w bezpiecznej organizacji swojego stanowiska pracy.
Przykładów jest mnóstwo: praca wyłącznie na laptopie, którego rozmiar ekranu nie zapewnia komfortowego odczytu informacji. Albo używanie laptopa bez podstawki, co zmusza pracownika do napinania mięśni szyi przy pochyleniu głowy do przodu. Lub odwrotnie – zbyt wysoko umieszczony monitor, przy którym pracownik musi odchylać głowę do tyłu, ponownie napinając mięśnie szyi.
Albo na przykład podłokietniki foteli powinny być podniesione do poziomu biurka – ci, którzy o tym nie wiedzieli, borykali się z zespołem cieśni nadgarstka, ponieważ górna część dłoni pozostawała w zawieszeniu, co zwiększało obciążenie nadgarstków. Często pracownicy podczas pracy przy komputerze nie robią regulaminowych przerw. Pracują przy niewystarczającym oświetleniu. Najczęściej wielu z nich nie stosuje zalecanej gimnastyki oczu i dłoni jako środka profilaktycznego. Bardzo często pracownicy biurowi pracujący w trybie hybrydowym (biuro/praca zdalna) dopuszczają do zatarcia granic między czasem pracy a czasem prywatnym, co prowadzi do wypalenia psychoemocjonalnego (zawodowego).
W rezultacie, po pewnym czasie pracy w takim systematycznym trybie, pojawiają się schorzenia, które w przyszłości będzie dość trudno uznać za choroby zawodowe.
Po ocenie i opisaniu wszystkich oczywistych i nieoczywistych ryzyk, przeszliśmy do określenia środków kontroli. Proces ten może stać się nie mniej fascynujący niż sama ocena ryzyka, jeśli rozwiązania będą nietuzinkowe i nie będą naruszać klasycznej hierarchii środków kontroli pod względem skuteczności. Przypomnę, że najskuteczniejszym środkiem jest eliminacja zagrożenia/ryzyka, następnie w hierarchii nieco mniej skuteczna jest substytucja (zastąpienie), a dalej kolejno rozwiązania techniczne, środki administracyjne i stosowanie ŚOI. Ale jeśli mówimy o pracownikach biurowych i jeszcze jednym środku zarządzania ryzykiem ergonomicznym, to właśnie tutaj pojawia się nietuzinkowe rozwiązanie: należy pracować przede wszystkim nad odpowiedzialnością pracowników za własne zdrowie i jakość życia, nad świadomym podejściem do własnego bezpieczeństwa. I we Krastsvetmet udowodniliśmy już, że jest to możliwe i skuteczne.
Ocena ryzyka jako całość to doskonałe narzędzie do wykrywania nieoczywistych zagrożeń. Zarządzanie takimi ryzykami nie jest trudne. I jeśli w konsekwencji zapobiegniemy chorobom związanym z pozornie bezpieczną pracą w biurze, zachowamy jakość życia pracowników, to ta niełatwa, ale ciekawa praca z pewnością zwróci się w postaci naszego własnego zdrowia i jakości życia. Przecież w gruncie rzeczy każdy z nas w społeczności HSE days jest pracownikiem biurowym.